To będzie rewolucja. Koncerty już bez udziału artystów?  

Jeszcze nie tak dawno nikt nie przewidywał takiej wizji przyszłości, a jeśli nawet, to zazwyczaj obracał ją w żart. Jednak to, co pokazał Justin Timberlake w swoim ostatnim teledysku, może ponownie rozbudzić temat, tym razem na serio. 

Szumnie zapowiadana konferencja gdzieś w Państwie Środka właśnie się rozpoczęła. Wszystkie miejsca siedzące w wielkiej auli są pozajmowane przez dziennikarzy i entuzjastów nowych technologii. Po chwili na scenę wchodzi średniego wzrostu człowiek w charakterystycznych okularach i bluzce przypominającej golf, można by rzec, stylówka „na Steve’a Jobsa”. Na jego twarzy widnieje sukces i poczucie dumy. Publika bije brawa jeszcze nie wiedząc, co za moment się wydarzy. Wkrótce potem zaczyna się show – mężczyzna prezentuje zasiadającym na auli przyszłość – robota, który potrafi wykonywać nawet najbardziej skomplikowane układy taneczne. Czy to oznacza koniec pewnej ery dla ludzkości, czy tancerze przestaną być potrzebni? A jeśli ten model robota osiągnie sukces, czy producent nie postanowi pójść o krok dalej i stworzyć wokalistę, który będzie potrafił zaśpiewać każdą piosenkę w każdej barwie, skali i tonacji głosu? Czy podobny los nie spotka również instrumentalistów? 

Wizja ukazana w teledysku Timberlake’a to oczywiście tylko luźna opowieść oparta na technologii motion capture, przykład tego, jak może wyglądać daleka (jeszcze) przyszłość. Warto jednak nad tym się zastanowić, bo ostatecznie to my, jako słuchacze i publiczność zdecydujemy, kogo będziemy chcieli widzieć na scenie. Na przykładzie rozwoju dronów można dojść do wniosku, że przyszłość może nadejść w niespodziewanym dla nas momencie. Zespół Muse już jakiś czas temu nagrał album ptt. „Drones” a także piosenkę o tym samym tytule. I choć akurat w tym przypadku mamy do czynienia z apokaliptyczną wizją dotyczącą bezzałogowych samolotów, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że ta historia zaczyna dziać się naprawdę. Wystarczy prześledzić informacje dotyczące tego, do czego obecnie wykorzystywane są drony we współczesnym wojsku. Jeśli chodzi o robotykę, tu również można znaleźć dowody na to, że wizja rodem z „Terminatora”, wcale nie musi oznaczać bajki wyssanej z palca. Wystarczy obejrzeć poniższe filmy. 

Takich przykładów można znaleźć na YouTube dużo więcej. Dalej uważacie, że wizja koncertów bez artystów jest niemożliwa? Warto poczekać jeszcze trochę, żeby się przekonać, że przyszłość nadejdzie wcześniej niż nam się wydaje. Zadbają o to wielkie umysły i korporacje.  

Teledysk do piosenki „Filthy” obecnie bije rekordy popularności na YouTube i zapowiada długo wyczekiwany, nowy album Justina Timberlake’a „Man Of The Woods”. Co do samej płyty również pojawiają się pewne spekulacje, o nich jednak już nie napiszę a poczekam, aż krążek ujrzy światło dzienne. Myślę, że warto dać szansę Justinowi, zwłaszcza, że promocję rozpoczął mocnym uderzeniem w postaci klipu zwiastującego ciekawą, a jednocześnie przerażającą przyszłość.