First Aid Kit, czyli folkowa ABBA z nową płytą. „Ruins” szczęśliwym związkiem serca i słuchu [RECENZJA]

Jest taki duet, o którym można bez wahania powiedzieć „fenomen”, ponieważ ich muzykę można opisać w dwóch słowach: piękno i prostotaKlara i Johanna ostatnio wydały płytę „Ruins„, będącą jedynym w swoim rodzaju wehikułem czasu i zbiorem tego, co najlepsze w muzyce folkowej. 

Świat usłyszał o nich za sprawą covera „Fleet Foxes”, które Klara i Johanna Söderberg nagrały w lesie z akompaniamentem gitary i opublikowały na YouTube. Harmonia w głosie sióstr i prostota oryginalnych kompozycji uczyniła z nich jedno z najciekawszych odkryć folk-alternatywy ostatniej dekady. Są nie tylko popularne wśród influencerów czy gwiazd – dla wielu właśnie First Aid Kit przywracają wiarę w siłę muzyki. Nie inaczej jest na najnowszej, czwartej płycie „Ruins”. Wyprodukował ją Tucker Martine (My Morning Jacket, Laura Veirs) a materiał powstawał w  amerykańskim Portland, gdzie Szwedkom towarzyszyli tak znakomici instrumentaliści i kompozytorzy jak Peter Buck (zespół REM), Glenn Kotche (Wilco) czy McKenzie Smith (Midlake). Album promują single “It’s A Shame” i “Postcard”.  

Przyznaję, że było to moje pierwsze (i jak się okazało udane) spotkanie z muzyką First Aid Kit. Po wysłuchaniu krążka szwedzkiego duetu i ja odzyskałem wiarę w siłę muzyki, a konkretnie w to, że istnieją jeszcze takie płyty, które mogą sięgnąć do samego przedsionka naszej muzycznej wrażliwości. Bliższy mojemu sercu jest wprawdzie rock’n’roll, jednak wobec brzmienia First Aid Kit nie pozostałem obojętny. Płyta „Ruins” przeniosła mnie do zupełnie innego świata, świata marzeń i snów, nieco podobnego do tego, którego znam z wczesnych lat młodości, a jednocześnie znacznie doskonalszego, bo zawierającego w sobie jedynie pozytywne emocje. W nowych piosenkach sióstr Söderberg można usłyszeć między innymi melancholię, tęsknotę i miłość. Właśnie, usłyszeć, nie pomyliłem się. Kiedy ostatnio usłyszeliście prawdziwe emocje w muzyce? Kiedy ostatni raz poczuliście, jak Wasze serce połączyło się ze zmysłem słuchu? Płyta „Ruins” znakomicie sprawdza się jako przekaźnik w tej relacji i co najlepsze, wraz z kolejnym odsłuchem dojrzewa i jeszcze bardziej emanuje emocjonalnością. To zdecydowanie nie jest płyta na pierwszy i ostatni raz.  

Klara i Johanna mają różne wokale, a mimo to potrafią połączyć się w jeden, piękny i emocjonalny głos, który przenosi nas do lat 70′, do czasów największego triumfu szwedzkiej muzyki, do ery Abby. W połączeniu z akustycznymi instrumentami głosy dziewczyn brzmią po prostu obłędnie. Pierwsze utwory z płyty wprowadzają słuchacza nieco w klimat country, druga część albumu to już bardziej współczesne aranżacje, które jednak mimo współczesnej otoczki, nie tracą na swojej „folkowości” i „urokliwości”. Moją szczególną uwagę przykuły takie utwory jak potańcówkowy „Fireworks”, najbardziej w stylu country kawałek „Postcard”, beztroski „My wild sweet love” a także sentymentalny „Hem of Her Dress”. Podczas odsłuchu tych piosenek możecie naprawdę się wzruszyć i poczuć magię sióstr Söderberg – jej skutki można zapamiętać na długo.  

„Ruins” niestety, albo stety pokonało moją recenzencką wrażliwość. Płyta być może posiada wady, jednak ja ich nie potrafiłem wyłapać. Nie każdy oczywiście może znaleźć w muzyce First Aid Kit ukojenie, może nawet potraktować ją jak bajkę opowiedzianą na dobranoc i tak po prostu o niej zapomnieć. Niemniej jednak jest to album, który może nie tylko uatrakcyjnić poranek z kawą czy wieczór spędzony przy zgaszonym świetle. „Ruins” to przede wszystkim muzyczne piękno zawarte w prostych tekstach i kojących wokalach. Album nie zasługuje na recenzenckie gwiazdki, bo żadna z nich nie odzwierciedliłaby jego wartości, powinien za to być ciekawym i niezapomnianym odkryciem dla wielu z nas.